niedziela, 30 czerwca 2019

Szpetni dwudziestoletni

"Odczuwamy trochę zgagi po tym życiu
Po tym życiu po przepiciu, itp.
Odczuwamy trochę kaca,
że co było, to nie wraca.
Jak ten kochaś,
który zginął w sinej mgle.

Inspirując się (jak zwykle) Osiecką.
Swój wkład ma również Murakami.

***

Singiel w wiecznym mieście
Biegnie, by nie zdążyć
Jak najdalej, byle zapomnieć (po co?)
Nie spotkasz jego ciepłego wzroku

Uczucia TURN OF
Praca CARRY ON
Życie MISSING OUT
Samotność GO ON

W wynajmowanym mieszkaniu
Nie znajdzie się przestrzeni
Miłości nie można tak ugościć
Nawet między łóżkiem a podłogą

***

Jestem kompletnie niezadowolona z formy przekazu, ale traktuję to jako rozgrzewkę, gdyż dawno nie pisałam.

Buziaki,
stokrotka15

środa, 23 stycznia 2019

Już czas



***

Zobaczyłam Cię
Tak nagle
Spojrzałeś
Nasze oczy się spotkały
I już
Fajka, piwko, wino
I już
Już czas
I już po
Po wszystkim?

Jeszcze nie
Jeszcze nie czas wyciągnąć stare karty z szuflady
Jeszcze nie przyszła pora na ostatnie rozdanie
Jeszcze gramy, jeszcze będzie bal
Jeszcze zatańczymy, przedostatni choć raz

Ta ostatnia niedziela
Niewiele już zmienia
Idziemy spać
Nie śpimy, mówimy
Piszemy palcem
Smakujemy słowami
Umieramy, rodząc opowieści
O rozstaniach i powrotach
O przybyciach i odlotach

Nie odpisujemy, bo wiemy
co, jak, gdzie, z kim i dlaczego
Nie chcemy nic więcej
Nie chcemy nic mniej
Mamy czas, nie spieszmy się
Piano, piano, ti ricordo, sono italiana


***

Dolce far niente,
stokrotka15

czwartek, 27 grudnia 2018

To co czuję, to co wiem

Napisane pół roku temu. Niepublikowane. Enjoy


***

Kiedy opada kurtyna
Zostaję sama
Mnie czasem też już nie ma
Próbuje utopić się
W filmie romantycznym
Niewypalonym papierosie
Innej substancji chemicznej,
                           nie toksycznej

Ciągle gdzieś uciekam
Porzucam swoje plany
Bojąc się porażki, 
choć jej jeszcze nie widać

Ale już ją przewiduję
Fatalistycznie obgaduję
Nie chcę już walczyć
Tracę siły, nie wiem, czy powstanę

Bo po co? Bez celu?

Z oczu go straciłam dawno temu
Upadam... znowu nie mam po co się podnieść
Tylko jeszcze nikt nie wie
Że już leżę w bezruchu...

Czy powstanę znów?
Może czeka feniks?
Już widzę... przyleciał zza gór.

***

Jeszcze nie wiadomo


Napisane w połowie roku 2018. Niepublikowane. Enjoy.

***
Nachodzi mnie znowu niespodziewanie
W środku nocy, na pół sennie, bezszelestnie
Przewraca mnie na drugi bok
Nie daje zamknąć powiek, zasnąć

Nie wiem, gdzie jak i co
Przecież jest dawno za późno
Myśleć już nie potrafię
Tylko ten ogień w klatce
Pali beznamiętnie, zawsze

Gdy przymknę oczy widzę to wszystko,
przed czym uciekam i za czym tęsknię
o czym marzę i boję się wyśnić
do kogo biegnę, z kim chcę wędrować
jaki szczyt zdobyć, coś w końcu zbudować.

Choć nic się nie dzieje, burza szaleje,
Dookoła pustka, a wiatr nie ustaje,
Rozkładam żagle i płynę dalej,
oceanem samotnie dryfując... do celu?

Czy aby go widzę, czy mi się wydaje?
może wzrok mnie złudził okrutnie?
może znowu zbaczam z trasy?  znów błądzę?
Po to by wrócić do portu mych marzeń.

Jeśli są, jeśli jest, jeśli da się,
zawsze chętnie wracam w moje strony świata,
o zapachu chleba i pyrek z gziką,
z mąką żytnią czy z lanymi kluskami.

***

Mówią, że nigdy nie jest za późno,
choć życie pokazuje, że to nie jest prawda wcale,
czasem wystarczy się spóźnić... sekundę czy dwie,
i po marzeniach... wyparowały we śnie.

Innym razem trafiasz w ślepą uliczkę,
zagapisz się, dostaniesz mandat i basta.
Choć wiesz, że równoległa byłaby lepsza,
nie możesz jechać dalej, koniec gry, meta.

Życie lubi sprawdzać, testować, poigrać sobie,
proste drogi spotkasz tylko w bajkach dla dzieci
by spać spokojnie mogły i marzyć o niebieskich migdałkach.

Tymczasem młodzież lat dziewięćdziesiątych,
wyrosła już z Kubusia Puchatka,
życie stawia im poważne wybory,
a teatr daje mądrzejsze propozycje.


***

poniedziałek, 19 marca 2018

Non son' abruzzese

Trochę nostalgicznie o powrocie na jeden dzień do miasta, w którym miałam przyjemność pomieszkiwać przez pół roku podczas mojego pierwszego Erasmusa.

***

Dobrze Cię widzieć
Zobaczyć po latach
Odwiedzić tylko
Powiedzieć "cześć"

Nie jesteś mi obca
Mimo wielu wad
Non sono abruzzese
Niestety, nie

Wiem już, że nie będę
Raczej nie stanę się nagle
Nie wrócę na stałe
Ale zawsze na chwile

Dziwnie się czuję
Kiedy mnie nie poznajesz
Widzisz, nie jestem ta sama
Już od dawna nie taka cwana

Wiem, starzeję się niezmiennie
Sekunda po sekundzie
Przybywa mi kilo z boku
I minusów pod powiekami oczu

Też się dziwisz, że się nie buntuję
Razem się zdziwimy, nie mogąc zrozumieć
Jak będąc znów u siebie mogę się zgubić?
Po raz kolejny i jeszcze wiele następnych

Mimo, że poznaję
każdą duszną ulice
Gdzie cienie przyjaciół
utkane tkwią w powietrzu

***

Dla wszystkich, którzy choć zostawili cząstkę serca daleko od domu, ciężko znoszą powroty... i rozstania.

Do Pescary pewnie wrócę za jakiejś 2 tygodnie... w sumie to bardziej do Chieti. Miejmy nadzieję, że wtedy będzie łatwiej.

Buziaki,
stokrotka15

piątek, 23 lutego 2018

Una notte a Roma

Pewnej nocy w Rzymie... nie mogłam spać. Prawdopodobnie miałam już gorączkę, ale jeszcze wtedy tego nie zauważyłam. Był dzień przed świętem chorych psychicznie, powszechnie znanym wszystkim pod nazwą "walentynki". Natomiast ja zamiast walić tynki znowu się zakochałam... I znowu miłością niemożliwą, nie-do-spełnienia.... Bo miły mój już dawno odszedł, na końcu pierwszej wojny światowej rozsypał się w proch gdzieś w stolicy Austrii. Zanim jednak to zrobił stworzył coś niesamowitego, nie do opisania... i nam zostawił na pamiątkę tych wiedeńskich klimatów. Jeśli jeszcze ktoś się nie domyślił, w walentynki miałam randkę z Gustavem Klimtem. I była to najbardziej udana randka, jaką w życiu miałam. Oby takich więcej! :)

***

W wiecznym mieście niebo tak niebieskie,
że aż żyć nie łatwo. W wiecznym mieście...
dookoła biegną ludzie, ropływają się w powietrzu
cienie znikających rąk i nóg.

W wiecznym mieście słońce tak ostre,
że aż Zeus razi swymi piorunami za dnia.
Wenus wstaje po zmierzchu, by również zabawić
starszych panów z okolicy Ottaviano.

W wiecznym mieście księżyc świeci tak wilgotnie,
że aż spać niełatwo. W wiecznym mieście...
dookoła płyną ludzie, cienie znikających nóg,
przybywają, odpływają, nie ma tu dla nich miejsca już.

W wiecznym mieście dookoła nie ma nic prócz ruin,
że aż przejść jest trudno. Same śmieci, stare dzieci,
przeszłości zapadłości, niemiłości w swej złości,
porzucone, okroszone, wydrążone już ze snów.

W wiecznym mieście gwiazd nie ujrzysz już wcale,
że aż spokoju Ci nie dają usta wskazujące prawdę.
Kto smakował ich mądrości zechce wrócić tutaj jeszcze,
Jeszcze szybciej. Choć nie zawsze pełny swej radości, 
                            bezmiłosnej niepogodzie miasta ulec chcę...

*** 

Bezwstydnie zainspirowała mnie piosenka "W wielkim mieście" Raz Dwa Trzy. Poza tym słuchałam wtedy "Una notte a Roma" Alice, skąd wzięłam tytuł. Jej piosenka jest jednak dużo bardziej pozytywna niż to, co napisałam. 

Pozdrawiam ze nie-słonecznej, lecz deszczowej Italii,
chyba znowu z gorączką, ale cała i zdrowa poza tym,
stokrotka15

czwartek, 1 lutego 2018

Nie wstydzę się

Witajcie!
Właśnie zaczęłam czytać książkę Reginy Brett pt. "Kochaj" i poczułam pragnienie do napisania czegoś. Jeszcze nie wiem co to będzie... przekonajmy się ;)

***
Już się nie wstydzę,
Nie będę się chować,
Kryć po kątach,
Podłogi na uboczu szorować.

Nie jest mi wstyd ani trochę,
że mi czasem nie wychodzi,
choć poty i starania wylewam,
I, że nie szaleje jak wszyscy młodzi.

Nie żałuje już wcale,
że coś zostawiam,
kogoś porzucam,
przecież nie uciekam wcale.

Ja tylko staram się żyć, jak umiem,
po swojemu,
bez spin i pretensji.
Nie spełniać już
kogoś nadludzkich wymogów,
tylko własne standardy i cele.

Jestem człowiekiem wolnym
od tych, którzy chcieli mnie zatrzymać,
adoratorów, wujków i innych,
którzy chcieli drogi mi poprzecinać.

Nie wiem za dużo,
nie myślę już wcale,
wzrok utknął w szybie,
a smak zatonął w kawie.

Nie chcę już się zatrzymywać.
Wolę przeczekać.
Uczyć się cierpliwości.
Po prostu trwać.

Ciągle gdzieś mnie niesie wiatr,
w tej pogoni i wewnętrzej ciszy
rozważam swoje drogi mętne
                             - czasem zbyt kręte.

Co los mi niedługo przyniesie?
Czego mi oszczędzi?
Z nadzieją, że to nie za karę,
patrzę na horyzont z oddali.

Pociąg pędzi, a ja z nim
wyczekuję swobodnie
by z każdą minutą
być bardziej gotową.

Cierpliwie czekając na mój przystanek,
czytam, studiuję, listy piszę,
uczę się powoli żyć,
bez strachu i łez.

Pełna nadziei
wypatruję stacji końcowej,
drogi do domu,
do siebie,
do nas.

***
Miło czasem napisać coś w pociągu, z  podróży... "w drodze pod wiatr".

Pozdrawiam wszystkich czekających na ich przystanek końcowy,
stokrotka15